Zasiedzenie służebności przesyłu - główny argument operatorów
Kiedy zakład mówi, że zasiedział służebność, brzmi to jak koniec sprawy. Nie musi być. Tłumaczymy, na czym polega zasiedzenie i dlaczego dziś łatwiej je podważyć.

Zasiedzenie to najczęstsza tarcza operatorów w sprawach o słupy. Zakład twierdzi, że korzysta z gruntu tak długo i w taki sposób, że nabył służebność przez sam upływ czasu. Dla właściciela brzmi to jak wyrok. W rzeczywistości to argument, który da się badać i coraz częściej podważać.
Na czym polega zasiedzenie
Aby zasiedzieć służebność, przedsiębiorstwo musi korzystać z trwałego i widocznego urządzenia przez określony czas: 20 lat w dobrej wierze albo 30 lat w złej wierze. Kluczowe są tu dwie rzeczy - liczenie czasu i to, w jakiej wierze operator wszedł na grunt.
Dobra i zła wiara
W praktyce zakłady, które stawiały linie bez umowy z właścicielem, trudno uznać za działające w dobrej wierze. A zła wiara wydłuża termin do 30 lat i zmienia ocenę całej sprawy. To pole, na którym często przegrywają, mimo że na pierwszy rzut oka "słup stoi od zawsze".
Co zmieniło orzecznictwo
Najważniejsza zmiana to wyrok Trybunału Konstytucyjnego P 10/16 z grudnia 2025 r. Podważył on liczenie zasiedzenia służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu dla stanów sprzed 3 sierpnia 2008 r. To właśnie ten mechanizm pozwalał sięgać czasem aż do lat 60. i 70.
Drugi ważny argument
Uchwała Sądu Najwyższego III CZP 103/22 mówi, że nawet skuteczne zasiedzenie nie odbiera właścicielowi wynagrodzenia za korzystanie z gruntu sprzed momentu zasiedzenia. Czyli nawet w trudnej sprawie zostaje pole do dochodzenia zapłaty.
Co z tym zrobić
Jeśli usłyszałeś, że zakład "zasiedział" i sprawa jest zamknięta, potraktuj to jako tezę operatora, a nie fakt. Zasiedzenie trzeba udowodnić, a po ostatnich orzeczeniach jest to trudniejsze niż kiedyś. Najprościej zacząć od bezpłatnej analizy, która pokaże, czy argument o zasiedzeniu w Twojej sprawie w ogóle się broni.
Masz taką sieć na działce?
Zgłoś działkę do bezpłatnej analizy. Ocenimy sprawę i powiemy wprost, czy warto walczyć i o jaką kwotę. Bez opłat i bez zobowiązań.